Moje życie z agresywnym psem.

530432_567343999967556_213156248_n

Gunia została przez nas adoptowana jak miała około 5-6 miesięcy. Była moim wymarzonym bullowatym. Nawet kolor zgadzał się z wyobrażaniem o idealnym bullu. Od początku była psem wycofanym do obcych ludzi i psów. Ja z kolei, na pewno popełniłam mnóstwo błędów przy jej wychowaniu (ale kto tego nie robi) i prawdopodobnie teraz, z obecną wiedzą postępowałabym w wielu przypadkach inaczej. Jednak nie jestem w stanie powiedzieć dlaczego jest/ była/ stała się agresywna w stosunku do ludzi i psów. Być może jej życie do 6 miesiąca miało na to wpływ (nie było raczej sielanką skoro wylądowała na ulicy), może geny, może jakaś konkretna sytuacja, może wczesna sterylizacja. Nie wiem i wiedzieć nigdy nie będę. Jednego jestem pewna, żaden pies nie nauczył mnie tyle o psim świecie co Gunia i za to jestem jej ogromnie wdzięczna. Ten wpis nie będzie poradą behawioralną, nie będzie żadną poradą. Będzie opisem tego jak żyje się z psem takim jak Gunia. Co w tym życiu jest najważniejsze, żeby nasze relacje były jak najlepsze.

To jak żyje się na co dzień z agresywnym psem? Normalnie i prawdę powiedziawszy bardzo spokojnie. Spokojniej niż psem nieagresywnym.


SPOKÓJ. Przy agresji spokój jest w dużej mierze kluczem do sukcesu. Jeżeli ja jestem spokojna jest dużo większa szansa, że Gunia będzie spokojna. Jeżeli widząc na horyzoncie obcego człowieka zacznę ją nerwowo przywoływać, to mogę być prawie pewna, że go namierzy i będzie zaniepokojona. Guni agresja jest mocno zakotwiczona na podłożu lękowym. Jeżeli dołożyłabym jej swoim zachowaniem dodatkowy stres, mogłaby tego po prostu nie wytrzymać. Spokój pozawala też realnie oceniać sytuację w jakiej się znajdujemy i podejmować najlepsze decyzje. A to z psem agresywnym jest bardzo ważne.

Spokój i AKCEPTACJA. Akceptacja tego jaki jest nasz pies. Gunia ma problemy z agresją. Ja to wiem i ją kocham. Wiem, że nigdy nie będzie psem otwartym do ludzi, witającym się z każdym napotkanym człowiekiem. Nie będzie radośnie biegała ze stadem piesków (chociaż tego często nie powinny robić nawet psy bezproblemowe). Nie będzie zabierana w duże skupiska ludzi i psów. Nie będzie startowała w zawodach. Nie będzie mogła swobodnie witać się z gośćmi w domu. Ja to wiem i akceptuję. Akceptuje to, że ma swój indywidualny charakter. Że ma prawo czegoś nie lubić. Nie musi. Nie musi lubić innych psów i ludzi. W momencie kiedy to zaakceptowałam nasze życie stało się przyjemniejsze.
Rozumiem, że jak idzie pies drogą to muszę zejść kawałek na bok, dla komfortu Guni. Mogłabym uparcie próbować odwracać jej uwagę, starać się ją przyzwyczaić na siłę do przechodzącego psa. Ale po co? Jej wystarczy jak kawałek odjedzie. Jest wtedy spokojniejsza, może przyjrzeć się nadchodzącemu psu.
Nie pozwolę jej pogłaskać obcej osobie. Bo tego nie lubi, czuje się wtedy niekomfortowo. Też mogłabym założyć jej kaganiec, dać smaczki obcej osobie i pozwolić na głaskanie podczas karmienia. To jednak postawiałoby mojego psa w bardzo nieprzyjemniej sytuacji i naruszyło zaufanie do mnie.
Gunia nie musi iść w tłumie z innymi psami na dogtrekkingu. Bardzo lubię wycieczki z psami. Jednak jeżeli już chcę iść na dogtrekking to idę z moimi psami na samym końcu, godzinę po tym jak wszyscy wystartują. I nie przechodzę z nimi przez metę. Udaję się boczną drogą do auta. Bo Gunia źle by się wtedy czuła. Tak, mogłabym założyć jej kaganiec i trzymać krótko na smyczy, żeby szła obok innych psów. I prawdopodobnie po 3 km znudziłoby się jej szczekanie. Poddałaby się. Tylko po co miałabym to robić.
Pies może coś lubić bądź nie lubić. I ma do tego pełne prawo. Akceptuję Gunię taką jaka jest. Dla mnie przykładowe sytuacje, które opisałam powyżej nie są żadnymi problemami. Tak po prostu z Gunią jest.. Inaczej nie będzie.
gugug
Spokój, akceptacja i RUTYNA.
Rutyna jest pomocna przy lękowym psie. Gunia ma swoje pory posiłków, spaceru, treningu. Przewidywalny świat jest dla niej bardzo ważny. Obniża poziom stresu w jej życiu. Nie musi codziennie mierzyć się z wyzwaniami, na które nie jest gotowa. Każdego dnia staram się jednak dodawać jakiś mały zaskakujący element, żeby zmiana nie robiła na niej zbyt dużego wrażenia, żeby mogła sobie z nią poradzić. Pozwala jej to na budowanie strategii radzenia sobie z problemami. Nie jest nimi bombardowana, więc może się do nich przygotować i z nimi zmierzyć. Takie regularnie stawianie wyzwań pomaga potem w życiu codziennym, gdzie nie jesteśmy w stanie kontrolować otoczenia. Jeżeli Gunia codziennie uczy się jak radzić sobie ze stresem to jest dużo większa szansa , że zaskoczona będzie wiedziała jak się zachować.

Spokój, akceptacja, rutyna i ZAUFANIE.
Obustronne. Gunia musi mi ufać. A ufa mi bo ją rozumiem, szanuję, akceptuję. Ja ufam jej. Znam jej granice, jej preferencje i strategie radzenia sobie z problemami. Wiem, że na pewne rzeczy nie mogę sobie pozwolić.

GGG_7802s
Spokój, akceptacja, rutyna, zaufanie i ZROZUMIENIE.
Musimy zrozumieć, że zachowania agresywne są zachowaniami naturalnymi w repertuarze psa. Gdyby psy nie prezentowały zachowania agresywnych ich gatunek by nie przetrwał. Agresja jest czymś normalnym. Niestety wiele osób tego nie rozumie. Chcemy, żeby psy nie szczekały, nie warczały, zachowywały się „grzecznie”. Żeby nie były psami. Pies ma być posłuszny, grzecznie chodzić na smyczy, wykonywać komendy i nie sprawiać problemów. Zapominamy, że pies jest zwierzęciem. Niektóre jego zachowania są naturalne i całkiem normalne. Pies został udomowiany ale nigdy nie stał i nie miał stać się człowiekiem. Jeżeli będziemy w stanie jasno się z nim komunikować, pokazać co jest dobre a co złe, będzie nam bardzo wdzięczny. Obustronne zrozumienie jest na wagę złota. Wiem, że jeżeli zdarzy się sytuacja która ją przerośnie i zareaguje agresywnie to nie mogę być na nią zła, krzyczeć czy ”karcić”. Mogę tylko wyciągnąć wnioski, że ta sytuacja była dla niej za trudna. Gunia swego czasu przenosiła na mnie agresję. Gdy nie mogła zaatakować, gryzła to co było najbliżej, czyli najczęściej mnie. Nie robiła tego specjalnie. Po prostu nie radziła sobie z emocjami. Atak był jej jedyną strategią radzenia sobie z problemem. Od ponad roku mnie nie ugryzła, nawet w trudnych dla niej sytuacjach. Powoli uczy się, że są inne możliwe taktyki radzenia sobie ze strachem, które można stosować zamiast agresji.

Spokój, akceptacja, rutyna, zaufanie, zrozumienie i REALNE PODEJŚCIE DO PROBLEMU.
Jeżeli wiem, że mój pies nie poradzi sobie na spacerze z psami znajomych to go tam nie biorę. Bo nawet jak bardzo mi na tym spacerze zależy (to po pierwsze mogę iść sama ) a po drugie moja motywacja nie wpłynie na zmianę zachowania psa. On dalej sobie tam nie poradzi. Jeżeli wiem, że Gunia nie akceptuje dużych suk i może podejść do nich maksymalnie na odległość 10 metrów, to nie będę podchodziła bliżej. Nie stanę do wspólnego zdjęcia z koleżką, która ma sukę, tylko po to żeby zdjęcie ładnie wyszło. Nie będę prowokować Guni. Muszę realnie patrzeć i oceniać sytuację.
_MG_7947s

Spokój, akceptacja, rutyna, zaufanie, zrozumienie, realizm i SZACUNEK.
Szanujmy nasze psy. Ich wybory. Jeżeli mój pies boi się koni, nie biorę go na siłę do stajni. Nie oznacza, to że mam z nim nie pracować i nie oswajać go z końmi. Jednak stopniowo. Nie tracą przy tym jego zaufania. Często widzę opiekunów, którzy pod wpływem innych ludzi zaczynają się zachowywać zupełnie inaczej wobec swoich psów. To nagminne na seminariach. Wiemy, że nasz pies nie czuje się komfortowo w klatce kenelowej gdy obok przechodzą inne psy. Jesteśmy jednak na seminarium i wszyscy rozkładają klatki na korytarzu, w ciągu komunikacyjnym. Pod wpływem innych robimy tak samo. Stawiamy naszego psa w sytuacji, z którą sobie nie poradzi. Bo głupio nam przed innymi uczestnikami, a może trener mówi, żeby się nie przejmować bo przecież poszczeka i przestanie. To idealny sposób na utratę zaufania. Nie czujmy się głupio bo robimy coś innego niż wszyscy. To my znamy naszego psa najlepiej i to nam on ufa bezgranicznie. Nie niszczmy naszej relacji pod wpływem impulsu.

Spokój, akceptacja, rutyna, zaufanie, zrozumienie, realizm, szacunek i AKTYWNOŚĆ.
Aktywność fizyczna jest dla Guni bardzo ważna. Codzienne spacery połączone z eksploracją terenu pozawalają się jej zrelaksować. Tropienie użytkowe czyli tzw. mantrailing był niezwykle pomocny przy przełamywaniu lęku wobec ludzi. Gunia widzi teraz pozorantów jako wspaniałych przyjaciół, którym ratuje życie a na dokładkę dostaje od nich pyszne jedzenie. Wspólna zabawa, sport czy praca nie tylko jest świetnym sposobem spożytkowania energii ale też zacieśnia nasze relacje.

Gunia otworzyła przede mną zakamarki psiej psychiki, do których nie miałabym dostępu gdyby nie jej problemy. Dzięki niej mam duże lepsze relacje z całą Drużyną G! Obecnie nasze życie jest bardzo przewidywalne i spokojne. Obie dobrze się znamy i możemy na siebie liczyć. Gunia wybacza mi błędy, a ja jej. Nie oczekuję, że będzie inna. Nie muszę.

Drugą część tego artykułu możecie przeczytać tu.

1174643_567343863300903_854787442_n

  • Proste Szkolenie Psa / Emilia

    Piękny post! Pozwolę sobie napisać do Ciebie jutro pryqatną wiadomość :)

    • Agnieszka Janarek

      Dziękuję! Czekam na wiadomość :)
      Od dłuższego czasu z przyjemnością śledzę Twoją stronę!

  • Lech Madej

    Gratuluję podejścia i wniosków. Również opiekuję się, już w sumie 9 lat, suczką lękową i agresywną do ludzi i zwierząt, mam podobne obserwacje. Powodzenia w dalszej relacji wam życzę.

    • Agnieszka Janarek

      Dziękuję! I również życzę powodzenia w dalszej relacji :)

  • Jolanta Bieniek

    Fajny tekst.. moja sunia też nie kocha wszystkich i dobrze jest jak jest.. trudno, przejdę na drugą stronę ulicy, pójdę na spacer w pola jeśli taka psia wola ;-)

    • Marek Pleśniar

      jasne:-)
      to podstawa psiej etykiety spacerowej, widać jak pary psioludzkie się zgrabnie omijają na ścieżkach w lesie:-)

  • Marek Pleśniar

    wprawdzie nie mam pojęcia po co do domu bierze się takie agresywne kompozycje genowe, ale gdybym już na psa takiego trafił, to na pewno bym go nie porzucił lecz zatrzymał do końca psiego życia, bo tak trzeba

    więc rozumiem..

    ale raczej mam pytanie… czy też zdanie w dyskusji
    Przepraszam, to moja staroświeckość a nie jakiś seksizm. Czy nie jest tak, że silny pies potrzebuje raczej .. (przepraszam) silnej ręki żeby czuł szefa i nie brykał? Jakoś sobie nie wyobrażam, żebym pozwolił, aby mój pies był agresywny… Mam zawsze, i planuję mieć, duże psy i nie dopuszczam myśli by one śmiały być groźne poza swoim płotem. Duży pies nie ma prawa być niewychowanym, bo zginie w świecie ludzi. Właściciel ma obowiązek mu to dać – wychowanie do życia w świecie ludzi

    spotykam panie z agresywnymi rasami na spacerach, ciągle słyszę o tej „akceptacji” itp
    a przecież psy przystosowują się do oczekiwań swojego człowieka, chcą spełnić jego oczekiwania, patrzą ciągle mu w oczy czy dobrze robią

    a nic mnie nie obchodzi czy moje psy nie kochają wszystkich. Mają być grzeczne, bo to mój obowiązek żeby były. Żadnej „akceptacji” dla takich zachowań. To troszkę jak ze współczesnymi niewychowanymi dziećmi… Uważam, że nie mam prawa wypuszczać w świat niewychowanego dziecka

    a wracając do psów – pies musi mieć szefa, nie kolegę
    moje psy chodzą w mojej dziczy bez smyczy, ale mam pewność że przywołam je do nogi, gdy ktokolwiek idzie

    ps. nie muszę bić swoich psów, wystarczy autorytet, zresztą je bardzo kocham

    • Agnieszka Janarek

      Nie bardzo rozumiem co masz na myśli pisząc „po co się bierze takie kompozycje genowe”. Agresywne zachowania są naturalne u psów. Ich występowanie jest normalne. U każdego psa. Nie można nie pozwolić psów być agresywnym. To tak jakbyś napisał, że nie pozwolisz drugiemu człowiekowi być złym, smutnym. To nasz repertuar emocji.

      Co do twardej ręki to absolutnie się nie zgadzam. Gunia nie jest twardym psem (cokolwiek by to znaczyło). To pies lękowy, który przede wszystkim potrzebuje wsparcia. Jej agresja jest na podłożu lękowym.
      Pies nie musi mieć szefa. U mnie w domu nie ma relacji opartej na przewadze jednej strony nad drugą. Jesteśmy zespołem, przyjaciółmi, szanujacymi się parterami. Nie potrzebuję ustawiać moich psów. Nawet nie wiem jak miałabym to zrobić i tym bardziej po co.

      Wychowanie i wprowadzenie jasnych metod komunikacji to inna sprawa. Jest niezbędna do wspólnego funkcjonowania. Jednak uważam, że powinna być oparta na zaufaniu i akceptacji. Ja nie chcę żeby pies coś robił bo mu tak każę. Chce żeby sam potrafił zdecydować bo pokazałam mu najlepszą drogę i nauczyłam go jak radzić sobie ze stresem.

      Jeżeli wiem, że pies nie potrafi poradzić sobie z jakąś sytuacją to go nie stawiam przed takim problemem.

      Stres jest normalnym elementem naszego środowiska. Moim zadaniem jest nauczenie psa jak sobie z nim radzić i nie doprowadzanie do sytuacji, które postawią mojego psa pod ścianą.

      Jeżeli musiałabym być szefem dla mojego psa to oznaczałoby totalną porażkę dla mnie jako trenera i przyjaciela.

  • Karolina Łotewer

    Mam psa z agresją lękową od prawie 10 lat. Nie zgadzam się z Panią, że trzeba unikać sytuacji jakiejkolwiek konfrontacji. Nie pozwala Pani swojemu psu pokonać swoich lęków i poczuć się pewnie. Przez długie lata swojego życia byłam przekonana, że mój pies rozszarpie każdego, kto wejdzie do domu. Sama czułam się niekomfortowo w sytuacji, kiedy rzucał się na gości. Jednak okazało się, że wystarczyło gości poinformować, aby bezwzględnie ignorowali psa i nie nawiązywali kontaktu wzrokowego, a pies sam zaczynał zabiegać o ich uwagę. Pies wyrywał się i szczekał na niemal każdego psa, prowokując inne psy do licznych ataków – niemniej wzięliśmy pod opiekę drugiego szczeniaka i został wspaniale przyjęty zrównoważoną, cierpliwą postawą. Warto próbować – piszę tylko dlatego, że ogromnie, ogromnie żałuję, że nie zrobiłam tego wcześniej. Wtedy i moje życie i życie psa byłoby o niebo lepsze, z mniejszą dawką stresu. Mam dobermana, więc też niełatwa i budząca grozę rasa ;)

    • Agnieszka Janarek

      Nigdzie nie napisałam, że należy unikać trudnych sytuacji. Napisałam, że nie należy stawiać psa w sytuacji, z którą sobie nie poradzi. Gdy pisałam o rutynie to zaznaczyłam, że dodaję psu nowych bodźców. Cały ten wpis jest poświęcony temu, że należy z psem pracować ale realnie patrząc na jego możliwości i akceptując to że być może nie będzie nigdy otwartym kochającym cały świat psem.
      Każdy pies jest inny i musimy o tym pamiętać. Gunia dzięki naszej pracy stała się dużo pewniejsza, nauczyła się nowych strategii radzenia sobie ze stresem, innych niż agresja.
      Proszę przeczytać tekst jeszcze raz, bo szczerze mówiąc chyba nie do końca go Pani dobrze zrozumiała :)

      • Karolina Łotewer

        Myślę, że to nie do końca wina mojej interpretacji. Choć może też trochę patrzę na Pani sytuację przez pryzmat moich doświadczeń. Wiadomo – każdy pies jest inny i nikt nie zna Pani psa lepiej, niż Pani sama. Ten fragment o pogodzeniu się z losem i zaakceptowaniu sytuacji mnie po prostu skojarzył się z biernością. Moim zdaniem ciężko stwierdzić, czy pies sobie poradzi czy nie w danej sytuacji, bo jest tyle zmiennych, którymi można manipulować, że praktycznie można programować te sytuacje na wiele różnych sposobów. Trzeba też trochę wierzyć w swojego psa i jego możliwości. Ale zgodzę się z Panią, że taki pies wielu rzeczy uczy i kluczem na pewno jest zrozumienie jakim torem myśli to właśnie stworzenie.

        • Agnieszka Janarek

          Wydaje mi się, że jednak to kwestia zrozumienia tekstu.
          W tekście nigdzie nie ma mowy o bierności. Chodzi o zaakceptowanie tego, że pies może być agresywny i nie radzić sobie w penych sytuacjach. Są sytuacje, których możemy unikać. Znając swojego psa mogę przewidzieć sytuacje dla niego za trudne i nie stawiać go pod murem. Stawiam przed nim wyzwania ale nie zmuszam go do niczego i nie oczekuję cudów. Gunia nie byłaby w stanie poradzić sobie w grupie psów wiec nie biorę jej do zbiorowiska psów. Bo to nic nie zmieni. Pracuję z nią ale mając na uwadze, że być może nigdy nie będzie psem otwartym i kochającym ludzi i inne psy. To trochę tak jak z rodzicami, którzy są np. muzykami i koniecznie oczekują od dziecka tego samego. Nie potrafią zaakceptować, że dziecko może w ogóle muzyką nie być zainteresowane.

  • Monika Wende

    Bardzo mądry tekst. A akceptacja jest początkiem rozwiązywania każdego problemu, jak myślę. Miała Gunia szczęście.

  • Paulina Ziółkowska

    Bardzo dobrze napisane. Widać, jak wiele razem przeszłyście, ile obie się nauczyłyście od siebie wzajemnie. Bardzo się cieszę, że poznałam Gunię i jestem przekonana, że nie osiągnęłaby tak wiele, gdyby trafiła w inne ręce. To, że kochasz ją taką, jaka jest, otwiera przed Wami całą przestrzeń możliwości i sprawia, że razem możecie wszystko. Wzajemne zrozumienie, szacunek, komunikacja i zaufanie to podstawy dobrej relacji, która powoduje, że pies lepiej się czuje, a dzięki temu zaczyna się lepiej zachowywać. Bardzo się cieszę dla Was :)

  • anetaM

    Czasem agresywne zachowanie psa ma źródło w jakiejś chorobie. Tak było w naszym przypadku, moja starsza sunia też była agresywna. Okazało się, że ma zespół zaburzeń poznawczych. Gdyby nie pan doktor z mojej ulubionej przychodni – dla Ślązaków namiary: http://weterynaria.slask.pl/ – to bym sobie z nią nie poradziła a tak wiem, jak mam jej pomóc.

  • Joanna Woźniczko

    Świetny, mądry tekst. Tak bardzo brakuje nam zrozumienia i szacunku dla potrzeb psów tak często się z tym spotykam. Serdecznie pozdrawiam z moim bulowatym :) Asia & Uma

  • epostrozna

    Natura nie stworzyła psów z genomem agresywnym lub nie. Stworzyła w zależności jaki owy genom pozwoli im przetrwać dane środowisko. Pamiętajcie, że my udomowiliśmy psy. One nie zostały stworzone do obrony, ochrona, na kanapę lub do torebki. Moje 11 kg mieszanki ras jest agresywne w niektórych sytuacja – reakcja lękowa. A groźnie nie wygląda :)
    To jak z ludźmi, ja mam 165 i wygryzam tętnicę a mój mąż ma 193 i jest potulny ;)
    Miłego dnia znawcy wszechświata bazujący na wąskim pasku własnych doświadczeń. A ja serdecznie dziękuje za tekst.