To wszystko kwestia wzajemnego szacunku!

935285_193533214130894_1759962028_n

Ponieważ mój poprzedni post dość mocno rozszedł się po internecie, za co bardzo dziękuję, jest mi niezmiernie miło, chciałabym poruszyć kwestię życia z psem agresywnym raz jeszcze. Tym razem bardziej od strony praktycznej. Psy agresywne, reaktywne, lękowe żyją wśród nas. Być może nawet jesteś moim i Guni sąsiadem. Moim obowiązkiem i powinnością jest zapewnienie bezpieczeństwa nam i otoczeniu. To nie podlega żadnej dyskusji. Nie każdy tez musi lubić moje psy i chcieć mieć z nimi kontakt. Jednak spotykam mnóstwo ludzi, na spacerze w lesie, na ulicy którzy nie mają pojęcia jak zachować się w obecności problemowego psa. W tym wpisie chciałabym w kilku punktach podsumować najważniejsze zasady, porady, pomysły co robić aby nasze spotkania były bezproblemowe i przyjemne dla obu stron. Poniższe punkty to najczęstsze przykłady z jakimi się spotykam spacerując z Gunią.
GGG-7223sm
1. Posłuchaj mnie. To ja jestem z moim psem prawie 24 godziny na dobę. To ja znam go najlepiej. Możesz być świetnym specjalistą od psów, przeczytać setki książek ale nigdy nie będziesz znał mojego psa lepiej ode mnie. Jeżeli proszę Cię o zachowanie dystansu, uszanuj to. To nie jest moje widzimisię, nie robię tego złośliwe. Czasami to co sprawdza się przy stu psach nie sprawdzi się przy sto pierwszym. Jeżeli proszę Cię, żebyś nie kucał, nie stawał bokiem, to znaczy, że mam ku temu jakiś powód. Wiem, co jest napisane w poradnikach, wiem też że większość psów woli jak ukucniesz i odwrócisz wzrok gdy się z nimi witasz ale być może mój nie. Nie krytykuję Twoich poglądów czy znajomości psiej psychiki ale proszę o uszanowanie mojej decyzji. Pamiętaj to mój pies. I ja za niego odpowiadam i ja wiem co dla niego najlepsze.

2. Nie odbieraj niczego personalnie i nie oceniaj pochopnie. Jeżeli mój pies na Ciebie szczeknie, warknie, zachowa się nieprzyjemnie. To nie obwiniaj jego ani mnie. Nie traktuj tego personalnie. Czasami zdarzy się sytuacja, gdy będziesz przechodził obok nas i mój pies zacznie szczekać. Nie dziw się, że mogę go nie uspokajać, nie odwracać uwagi, nie karcić. Być może usłyszysz jak go chwalę. Nie za to, że na Ciebie szczeka ale za ułamek sekundy kiedy się otrzepał, popatrzył na mnie. Uwierz mi, że wolałabym aby mój pies lubił wszystkich ludzi ale tak nie jest. Staram się jak mogę, pracuje z moim psem ale ma prawo się czegoś przestraszyć, ma prawo przestraszyć się Ciebie. Nie oceniaj mojego psa ani mnie po kilku sekundach. Nie znasz naszej historii, naszej drogi, nie wiesz co przeszedł mój pies. Nie ma złych psów. Mój pies pokazuje zachowania agresywne bo się boi. Rasa,wygląd nie mają znaczenia. Agresję lękową może przejawiać chihuahua i dog niemiecki. Nie klasyfikuj psów na złe rasy po jednym incydencie. Czy Ty zawsze jesteś w dobrym humorze? Lubisz wszystkich ludzi i psy? Jesteś zawsze dla nich miły? Nie. Tak samo jest z psami. I jest to zupełnie normalne w obu przysadkach.

3. Nie komentuj złośliwe. „Pies morderca” „Głupia baba, kto trzyma takiego psa” „Jaki pies taka Pani” „Takie psy nie powinny przebywać w miejscach publicznych”
To są autentyczne komentarze, które usłyszałam wielokrotnie będąc na spacerze z psami.
To nie jest miłe, to w niczym nie pomaga, niczego nie zmieni. Najczęściej te komentarze słyszę gdy idę z Gunią. Bo jest w typie rasy, która jest ofiarą krzywdzących stereotypów. I to najczęściej padają one jak Gunia idzie grzecznie, albo ja do niej coś mówię, chwalę ją. Nie czuję się głupio pracując z moim psem. To, że daję mu smakołyki, wychwalam pod niebiosa bo zrezygnował z bodźca wybierając zabawę ze mną, to świadczy tylko o tym, że bardzo go kocham i dobrze się dogadujemy. Często spotykam się z negatywną rekcją na szczekanie. Psy czasami szczekają, to zupełnie normalne. One się tak komunikują, taki mają głos. My ze sobą rozmawiamy.

gunia2

4. Nie próbuj nawiązać na siłę kontaktu. Jeżeli proszę, żebyś odszedł nie próbuj na siłę się z nami zaprzyjaźnić. Rozumiem, że mój pies może Ci się podobać ale jeżeli proszę Cię żebyś na niego nie patrzył, nie cmokał, nie gwizdał, nie machał to tego po prostu nie rób. Nie traktuj mnie jak wrednej baby, która jest opryskliwa. Nie dziw się, że mówię stanowczo, jeżeli mnie nie słuchasz. Pracuję z moim psem a Ty swoim zachowaniem niweczysz moją pracę.

5. Nie podążaj za mną. Jeżeli widzisz, że na Twój widok skręcam z psem w inną uliczkę, schodzę ze ścieżki w lesie, staram się odejść szybkim krokiem to znaczy, że nie chcę się z Tobą spotkać. Nawet jeżeli chcesz się zapytać o godzinę lub drogę, to widząc moją reakcję nie staraj się na siłę mnie dogonić. Ostatnio byłam z psami na ogromnym otwartym, odludnym terenie. Zauważyłam, że na horyzoncie pojawili się ludzie. Zapięłam moje psy an smycz i spokojnie zaczęłam się oddalać w przeciwnym kierunku. Grupa ludzi szybki krokiem zaczęła za nami podążać. Mimo mojej jasnej komunikacji, że nie mam ochoty na żaden kontakt, próbowali mnie dogonić, żeby zapytać o drogę. Postaw się na chwilę w mojej sytuacji, pomyślę, że ta druga osoba nie robi czegoś bez powodu. Choć może wydawać Ci się on nielogiczny, uszanuj to. Jeżeli widzisz, że na Twój widok zapinam psa na smycz i schodzę Ci z drogi to bardzo czytelny sygnał, że nie chcę Twojego towarzystwa.

6. Zapnij psa na smycz. To bardzo ważne i dotyczy spotkania z każdym innym psem. Nie tylko agresywnym. Ja wiem, Twój pies nic nie zrobi ale mój tak. Poza tym skąd mam wiedzieć, ze Twój pies jest przyjazny. Ja swojego mam na smyczy. Włożyłam bardzo dużo pracy, żeby czuł się na tej smyczy bezpiecznie. To dla niego strefa bezpieczeństwa. Nie ma znaczenie pies, który podejdzie będzie łagodny czy nie. Uszanuj to. Jeżeli masz problem z odwołaniem swojego psa to go nie puszczaj luzem. Jeżeli zdarzy się, że Twój pies wyjątkowo Cię nie posłucha i pobiegnie w moją stronę. Staraj się jak najszybciej go złapać i po prostu przeproś za zaistniałą sytuację. Ja rozumiem, że Twój pies to nie maszyna i każdemu może zdarzyć się wpadka. Jednak jak będziesz miał do mnie pretensje, że to mój pies jest agresywny a Twój chciał się tylko przywitać to nie dziw się jak się z Tobą nie zgodzę :) i stanowczo zwrócę uwagę . Rozumiem, że Twój pies może być bardzo towarzyski, a Ty chcesz, żeby miał jak najwięcej kontaktu z czworonożnymi kolegami, jednak postaw się w sytuacji drugiej strony.

GGG_9296s
7. Zachowaj dystans. Może zdążyć się sytuacja, że nie zauważę, że idziesz za mną i chcesz mnie wyminąć. Jeżeli widzisz, że idę z psem obejdź nas łukiem. Zachowaj jakąkolwiek odległość, nawet jak mój pies jest w kagańcu. To bardzo pomocne, pozwoli mojemu psu poczuć się komfortowo. Wystarczy żebyś ominąć mnie łukiem, nawet minimalnie schodząc ze ścieżki. Gdybym tylko zauważała Cię wcześniej, zrobiłabym to sama. To bardzo ważne. Nie przechodź bardzo blisko obcych psów. One mogę się przestraszyć. Szanujmy się nawzajem, naszą przestrzeń i bądźmy po prostu życzliwi.

8. Nie zachowuj się nerwowo. Nie krzycz, nie gestykuluj, nie machaj patykiem, nie otwieraj parasolki, nie rzucaj piłką, nie rzucaj się nagle na kolana (tak zdarzyła mi się taka sytuacja) Psy postrzegają świat trochę inaczej niż my. Jeżeli widzę w Twoich rękach parasolkę, mogę się spodziewać, że jej użyjesz. Mój pies nie. Jeżeli jeszcze jest psem lękowym i reaktywnym to otwierając przy nim parasolkę, możesz go panicznie wystraszyć. Wystarczy, że przejdziesz dwa kroki dalej i po sprawie.

9. Uśmiechnij się :) to będzie mi miło. Ja w ogóle lubię jak ludzie się uśmiechają :) Pozytywna energia zawsze się przydaje. Uśmiech nie zaszkodzi i zobaczę, że nie masz do mnie pretensji, że mój pies ma problem.

10. Ale gdy trzeba reaguj! Jeżeli widzisz, że ktoś znęca się nad swoim psem. Masz prawo reagować. Nikt nie ma prawa bić psa. Nie wtrącanie się w czyjeś metody treningowe to jedno ale przyzwolenie na agresję i przemoc to zupełnie inna sprawa. Widzisz przemoc – REAGUJ!

Wydaję mi się, że dużo problemów na linii pies-człowiek wynika z braku edukacji. Uczymy się w szkole o amebach, rozwielitkach a nie potrafimy komunikować się z psami, które towarzyszą nam na każdym kroku. To bardzo ważne, żeby uczyć dzieci jak mają się zachowywać w obecności psów. I najważniejsze w tym wszystkim to szacunek do drugiej osoby i jej psa! Myślmy o sobie nawzajem.

1891543_462634123887467_6242568935344360273_o

 

  • Joanna Fiałkowska

    Mam nadzieję, że jeżeli twój pies ma takie problemy, to w miejscach publicznych jest zawsze w kagańcu. Moja ma mniejsze, a kaganiec (fizjologiczny) ma zawsze na pysku i zapinam ją na smycz na widok każdego psa, którego nie znamy.

    • Tak jak napisałam. Gunia jest zawsze pod kontrolą i jestem za nią odpowiedzialna.

  • Bardzo ciekawy tekst. Mogę się tylko domyślać, jak ciężko bywa Ci podczas spacerów, bo patrzę na sprawę ze skrajnie przeciwnej strony barykady – osoby, której obcy ludzie również psują pracę z psem i narażają jego i swoje bezpieczeństwo, ale dlatego, że to jest pies przyjazny i ładny. Mam na myśli, oczywiście, Tytanię (chociaż Gambit też swoje doświadczenia w tym względzie uzbierał, kiedy był puchatym szczeniaczkiem – hitem był gość cmokający do niego z jadącego samochodu (!), który kompletnie nie rozumiał, dlaczego nie podoba mi się jego zachowanie). Tytania kocha ludzi w sposób absolutny, z każdym chciałaby się witać, każdego przytulić do ryjka. Od dawna toczę walkę z jej emocjonalnością w tym względzie – bezskutecznie, bo praktycznie na każdym spacerze ktoś musi mi przeszkadzać, a na moje grzeczne „Proszę zostawić mojego psa w spokoju”, niezmiennie słyszę teksty w stylu „Bo ja widzę, że ona chce!” „Co pani odbiło?!” „Wariatka!” i tak dalej i tym podbne. Jakoś do nikogo nie dociera, że mój pies to jest, no właśnie, mój pies, a nie kosz na śmieci, z którego każdy może skorzystać kiedy mu się podoba. Jakoś nikt nie zwraca uwagi na to, że np. w komunikacji miejskiej moim obowiązkiem jest kontrolowanie psa tak, aby był spokojny i nie przeszkadzał innym pasażerom, a cmokanie do niuni z drugiego końca tramwaju wcale w tym nie pomaga. Jeżeli chcesz rzucić okiem na moją perspektywę, zapraszam: http://piesdokwadratu.pl/2014/05/30/p-i-e-s-czy-pies/
    Bez wątpienia masz znacznie, znacznie trudniejsze zadanie ode mnie, jeżeli chodzi o sprawowanie kontroli nad Gunią, ale wiedz, że rozumiem Twoją frustrację i bezsilność w tych wszystkich niekomfortowych sytuacjach, z którymi musicie się mierzyć.

    • Czytałam Twój wpis już dawno temu :) bardzo mi się podobał. Miałam taki sam problem z poprzednim psem -yorkiem. To było bardzo dawno temu, kiedy yorki w Polsce wzbudzały ogromne zdziwienie i zainteresowanie. Dlatego nasz Ali traktowany był jako dobro narodowe, które można znienacka podnieść, pogłaskać przechodząc obok oraz wołać i cmokać do woli w możliwe najbardziej nieodpowiedniej chwili. Myślałam, że to trochę się zmieniło. Jak widać nie. Teraz rzadko ma taki problem z wiadomego powodu, rzadko zdarza się żeby ktoś miał ochotę pogłaskać Gunię przechodząc obok. Ale już puszczanie piesków żeby się przywitały, cmokanie, patrzenie się grożąc prosto w oczy – to mamy na porządku dziennym. I oczywiście te komentarze, idę z Gunią grzecznie na smyczy, schodzę na bok bo widzę, że Państwo mają puszczonego jrt, proszę żeby zapięli go na smycz, żeby do nas nie podszedł. Gdzie tam, przecież on nic nie zrobi… I tak w kółko. Z chłopakami mam tak samo. Gacek był kiedyś pogryziony, jeszcze w schronisku lub życiu przed schronem, przez duże psy, teraz bardzo się ich boi. Dlatego absolutnie nie pozwalam aby większy pies do niego podszedł, kiedy jest na smyczy. Zresztą, ja nie pozawalam na kontakty psów na smyczy w ogóle. Gacek jest małym psem, z wyglądu przypominającym zakochanego kundla, jest rozkosznie uroczy. I tu zaczynają się schody bo na pewno będzie chciał się pobawić z większym pieskiem, bo „mój to lubi takie mniejsze”.
      I tak to wszystko wraca do wzajemnego szacunku :)

  • „Często spotykam się z negatywną rekcją na szczekanie.”
    Mam psa i reaguje negatywnie na szczekanie. Nie lubię tego – są rasy bardziej i mniej gadatliwe, mi się trafił miks gadatliwy. Z tego co widziałam na spacerach inne psy zresztą też wcale jakoś mega pozytywnie na darcie papy nie reagują, szczególnie, że idzie ona w parze niejednokrotnie z totalnym brakiem kontroli emocji. No i na tyle psów, które spotkałam – chart nie drze papy (chyba, że zostanie sam w domu, ale to inna sytuacja), staffik nie darł papy (najwspanialszy, najgrzeczniejszy, najcichszy pies jakiego miałam) a poczwar już musi wydać z siebie pierdyliard odgłosów – najczęściej jak robi coś na wysokim pobudzeniu (oczywiście).
    Skoro prosimy innych by uszanowali nas i nie zachowywali się uciążliwie – sami również się tak nie zachowujmy. Nie każdy idąc do parku chce słuchać ujadania naszego czworonoga, osobiście też nie lubię jak obcy pies mnie obszczekuje. Nie robię więc drugiemu co mi jest niemiłe – Miszon ma zakaz darcia papy, szczególnie na obcych. I absolutnie nie obchodzi mnie czy ostrzega przed intruzem, czy właśnie informuje, że się boi – taka reakcje jest absolutnie niedopuszczalna.
    Szczególnie, że – skoro już upieramy się przy komunikatach – my MÓWIMY, psy posługują się mową ciała. My wzmacniamy komunikat werbalny mową ciała, u psów jest to sytuacja odwrotna – one ewentualnie wzmacniają komunikat niewerbalny szczekaniem. Nie na odwrót!

  • Renata Szczepanska

    Bardzo ciekawy artykuł i bardzo mi pomógł. Bardziej niż wszystkie poradniki, które do tej pory wertowałam, próbując bezskutecznie poradzić sobie z agresją mojego też adoptowanego mieszańca doga z amstaffem (choć znam lepsze określenie-narwany, reaktywny-którego użył behawiorysta). Dzięki Tobie spojrzałam na wszystko inaczej!