MATRIX czyli nasz świat idealny!

1397254_244141269070088_1781783611_o

Matrix, idealny świat, bez miejsca na błędy.
W ostatnich czasach wykreowaliśmy wokół siebie MATRIX – świat idealny. Świat, w którym błędy nie istnieją. Nie ma na nie miejsca. Jesteśmy coraz bardziej przyzwyczajenie do tego perfekcyjnego świata. Chcemy, żeby wszystko było proste, idealne, bez skazy. Nie godzimy się na odstępstwa od ideału. Po prostu je odrzucamy.
To sprowadza się do wszystkich aspektów naszego życia. Począwszy od nowego telefonu przez relacje między ludzkie do relacji psio-ludzkich, oczekujemy prostych i natychmiastowych rozwiązań. W naszym świecie nie ma miejsca na wady. Nie mamy czasu i chęci na pracę nad problemami.


Teraz łatwiej się rozstać z drugim człowiekiem, czy to jest mąż, żona, chłopak, dziewczyna, przyjaciel, czy nawet znajomy z pracy. Nie szanujemy wartości tych relacji i siebie nawzajem. Nie chcemy pracować nad naszymi relacjami. Wszystko ma być podane na tacy. W dużej mierze miniaturyzacja świata ma na to wpływ. Gęstość zaludnienia bo kiedyś ludzie żyjąc w mniejszych społecznościach nie mieli wyboru i musieli ze sobą współpracować, akceptować się. Były mocniejsze więzy i szacunek do drugiej osoby. Teraz po kłótni o błahostkę potrafimy zakończyć wieloletnią znajomość. I tak za chwilę znajdziemy nowego, lepszego przyjaciela czy partnera. Przynajmniej na najbliższa chwilę. A potem gdy pojawi się błąd w naszym idealnym MATRIXIE wymienimy go na kolejnego i kolejnego i kolejnego…


601358_221194108031471_1037468984_n

Jeżeli coś nie spełnia naszych oczekiwań w 100% nie staramy się rozwiązać problemu, poświecić mu odrobinę pracy. Skoro możemy wymienić wszystko na nowy, lepszy model to po co się męczyć. Kiedyś informacje nie były podane pod nos na tacy, żeby uzyskać odpowiedź na nurtujące nas pytania musieliśmy sprawdzić odpowiedzi w książce, zapytać. Teraz chcąc gotowego rozwiązania wpisujmy hasło w google. Odpowiedź ma się pojawić natychmiast, najlepiej w formie tutorialui, jeżeli nie znajdziemy rozwiązania w ciągu kilku lub kilkunastu sekund, zaczynamy się denerwować. Chcemy pozbyć się problemu już, teraz, za dotknięciem magicznej różdżki.

Powszechna globalizacja sprawia, że widzimy świat przez pryzmat internetu, gdzie ludzie są piękni, młodzi i wysportowani. Mają szczęśliwe rodziny i grzeczne psy i dzieci. Przenosimy to zdjęcie uroczej rodzinki z instagrama na naszą rzeczywistość. Wydaje mi się, że duża część osób tak samo chętnie oddałaby dziecko do domu dziecka jak oddaje psa do schroniska, gdy ten zaczynam sprawiać problem. Powstrzymuje ich tylko społeczny ostracyzm. Nie wspominając, że jeszcze większe grono ludzi zdecydowałoby się na dziecko lub psa tylko 2-3 dni w tygodniu kiedy akurat jest grzeczne.

Ten problem jest bardzo widoczny w naszych relacjach z psami. Ostatnio usłyszałam, że mój pies nie może być: agresywny, nie może szczekać, nie może nie lubić innych psów, ma za to być grzeczny, posłuszny, zdrowy i ładny – ma być idealny. Jeżeli jeszcze chcemy z nim uprawiać jakiś sport kynologiczny ma być najlepszy. I koniec.
Nie tworzymy z psami silnych relacji, nie potrafimy. Bo skoro ich podstawą jest to czy nasz przyjaciel jest idealny i czy spełnia określone wymagania to ta relacja nie może być głęboka. Dlatego tak łatwo oddać nam kilkuletniego psa do schroniska, fundacji, innej osoby po to by wymienić go na lepszy model. Powody są różne; po kilku latach przestał porozumiewać się zresztą psów, nie jest z nami szczęśliwy, nie rokuje na przyszłego mistrza agility, obi, nie mamy dla niego nagle czasu. Jednak podstawa decyzji jest ta sama. Zbyt duże oczekiwania i brak gotowości na stawienie czoła problemom.

Ludzie dookoła decydują się na szczeniaki do sportu. Wyselekcjonowane, z predyspozycjami genetycznymi, z najlepszej hodowli. Idealne. Niestety czasami okazuje się, że ten perfekcyjnie dobry egzemplarz nie jest taki jak sobie wymarzyliśmy. Nie bawi się tak dobrze, nie ma takiego drive’a, nie jest taki szybki. Narasta nasza frustracja. Oceniamy go tylko przez pryzmat jego użyteczności oraz jego zdatności do zaspakajania naszych potrzeb.

Zdarzy się, że planujemy trening, mamy zrobić kwadrat, omijanie pachołka, i chodzenie przy nodze, wszystko jest idealnie zaplanowane. Przyjeżdżamy na miejsce, rozkładamy cały sprzęt treningowy, wyciągamy psa a on odmawia współpracy. Pojawia się frustracja, irytacja i złość. Dlaczego, skoro trening miał być idealny. Dlaczego skoro koleżanka na ostatnim filmiku wrzuciła urywki z treningu i jej pies robił perfekcyjnie to cholerne chodzenie przy nodze to mój nie może.
Często kończy się to nakładaniem mocnej presji na psa, robieniem treningu na siłę i wylewaniem żali, że nie mamy psa idealnego. Nasz robot przestał działać. Kiedy odkrywamy błąd w naszym Matrixie, często nie wiemy jak sobie z nim poradzić. Niszczy to nasz wykreowany świat.


GGG_8391s

Tak samo w przypadku gdy nasz pies ma jakiś problem behawioralny. Zdarza się, że przez lata nie zwracamy na to uwagi, aż pewnego dnia zaczyna nam przeszkadzać. Idziemy do psiej szkoły gdzie trener pokazuje nam jak możemy pracować z naszym psem. Jednak rozwiązanie problemu wymaga pracy i czasu. Trener nie zmienia naszego psa po jednym czy dwóch spotkaniach, więc zmieniamy trenera. Idziemy do następnej i następnej szkoły. Wreszcie albo trafimy na kogoś kto używa awersji i zamaskuje nasz problem ale efekt będzie natychmiastowy albo oddamy psa do schroniska, bo przecież nic się nie da z nim zrobić.

Chcemy życia idealnego, jednego nie chcemy dać nic w zamian. Świat ma być u naszych stóp, perfekcyjny, bez skazy. Wszystko w tym świecie ma być jak z obrazka. Z jednej strony wiemy, że świat stoi przed nami otworem, że możemy osiągnąć prawie wszystko z drugiej strony zapominamy, że żeby to się stało potrzeba często ciężkiej pracy i wyrzeczeń a także cierpliwości. Świat stoi przed nami otworem i możemy realizować swoje marzenia. Ale ten świat nie jest idealny i perfekcyjny. Nie chcemy dostosowywać się do sytuacji, chcemy żeby to świat dopasowywał się do nas w każdym aspekcie naszego życia. Na drodze do szczęścia musimy stawić czoło problemom a nie tylko odsuwać je jak najdalej lub wymieniać na nowy, lepszy model. Bo jaka frajda byłaby z zabawy w puzzle gdy zamiast je układać zaczęlibyśmy je docinać tak aby pasowały do reszty.

10835288_471797086304504_1517599197394616279_o

  • Zgadzam się w 100%. Obecnie społeczeństwo jest dość leniwe, a przez to, że chce mieć wszystko na wyciągnięcie ręki robi się niestety także głupie. Głupi ludzie. Inaczej tego nazwać nie można. Mam nadzieję, że ten post ludzie wezmą sobie do serca. Trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że porażki są normalne, i że nie ma nic bez pracy. A kiedy widać jej efekty, wtedy możemy poczuć większą satysfakcję i radość z osiągniętego celu, niż gdyby wszystko odbywało się bez przeszkód. „Bo jaka frajda byłaby z zabawy w puzzle gdy zamiast je układać zaczęlibyśmy je docinać tak aby pasowały do reszty”