„Wiem, że nic nie wiem”

10391387_314791075338440_8539360921955043360_n

Gdyby półtora roku temu ktoś zapytał mnie czy wiem jak chcę wychować kolejnego psa, bez wahania odpowiedziałabym; TAK, oczywiście będzie to pies do obi. Jeżeli usłyszałabym to pytanie dziś, moja odpowiedź byłaby zupełnie inna.
Rok temu rozpoczęłam kurs trenerski (pochwalę się jaki, jak go skończę. Nie w Polsce w każdym razie), który wywrócił moje poglądy o 180 stopni. Do tego doszła współpraca z jedną z amerykańskich trenerek i jestem na etapie gdzie mój mózg kipi od ilości wiedzy. Gdybym w obecnej chwili mogła wziąć psa (nie mogę bo Drużyna G jest za młoda i zbyt szalona) to nie zdecydowałabym się poza w/w względami właśnie z powodu braku wiedzy. Moje poglądy się właśnie kształtują. Mam w głowię burze mózgów , to wspaniały stan kiedy każdego dnia dowiaduję się czegoś nowego, sprawdzam dotychczasowe informacje i zastanawiam się jak je wykorzystać w pracy z psami. Małymi kroczkami zaczynam budować swoją własną metodologię, technikę pracy z psami. To proces, który będzie trwał przez całe życie. Dzięki silnym fundamentom jakie właśnie tworzę będę widziała czego tak naprawdę chcę.

Zupełnie zmieniłam system pracy z moimi psami. Pracując z Drużyną G popełniałam mnóstwo błędów, które mniej lub bardziej odbiły się na naszych relacjach. Powoli tworzę podstawy pracy z każdym z moich psów. Od nich zależy jak dalej będzie układała się nasza współpraca.
Postaram się przybliżyć Wam w punktach co stawiam na pierwszym miejscu w pracy z psem. Jak obecnie pracuję i co jest dla mnie najważniejsze.

1. Zaufanie i komunikacja przede wszystkim

Nie mogę pracować z psem, który mi nie ufa i z którym się nie rozumiem. To jest absolutny fundament, bez którego nie ruszymy dalej. Nie da się pracować z psem, którego nie rozumiemy, nie wiemy kiedy się czegoś boi, kiedy coś jest dla niego za trudne, zbyt stresujące. Tak samo w druga stronę, jeżeli zawodzi komunikacja na linii pies-człowiek, to mój pies nie będzie wiedział kiedy jestem z niego dumna, kiedy się cieszę ze wspólnej pracy.


GG i ja


2. Błędy to zwrotne informacje a nie powód do frustracji.
Każdy popełnia błędy, najważniejsze to umieć wyciągnąć z nich wnioski. Kiedy podczas pracy z psem pojawi się błąd, to jest on dla mnie informacją zwrotną. Pomaga w planowaniu dalszej pracy, nanoszeniu poprawek do treningu. Zbyt duża ilość błędów oznacza, że wybrana przez nas metoda nie jest odpowiednia dla naszego ucznia. Błędy są nieodłącznym elementem naszej pracy. Jeżeli wysyłamy psa do kwadratu a on po raz kolejny zaczyna na nasze hasło szczekać i rozgląda się dookoła, to znaczy, że błąd leży w naszej nauce. Może musimy wrócić do podstaw, może któryś etap przeskoczyliśmy. Błąd pokazuje, że coś należy zmienić, nie musi kojarzyć się negatywnie.


3. Zaangażowanie.
Bez niego nie ma pracy. Z Gapciem przeszłam długą drogę od psa, który nie miał pojęcia o pracy, przez nałożenie zbyt dużej presji i zniszczenie resztek motywacji, które miał w sobie, do psa który kocha ze mną pracować.
Zaangażowania nie można wymusić. Wychodzę z założenia, że jeżeli mój pies nie chce ze mną pracować to nie musi. Podstawowym celem w pracy z moimi psami jest zbudowanie w nich takiej motywacji do pracy, żeby to one wychodziły z inicjatywą. Chcę aby mój pies cieszył się z każdej spędzonej wspólnie chwili. To proces, który wymaga cierpliwości i miłości do tego co się robi. Ktoś kto patrzy tylko na wynik na zawodach nigdy nie zbuduje z psem relacji opartej na wspólnym zaangażowaniu.
Okres kiedy pracowałam z Gapciem niszcząc resztki jego motywacji (nie była to praca awersyjnymi metodami, po prostu nie było w niej zabawy, zaangażowania, wyboru za to była presja) dał mi bardzo cenne doświadczenie i lekcję – wiem, że nigdy więcej nie będę pracować tak z żadnym psem.

4. Zabawa.
Nie tylko zabawką, tylko taka osobista, prawdziwa. Nie na komendę, że teraz pora na zabawę. Dużo czasu zajęło mi nauczenie się jak bawić się z moimi psami. Tak po prostu, bez zabawki, bez smaczków. Mając do dyspozycji tylko siebie. Od kiedy udało nam się przełamać początkowe braki w komunikacji, niepewność oraz odkryć co tak naprawdę sprawia obu stronom frajdę, to nasze relacje a co za tym idzie wspólna praca przeszły na inny poziom. Bez zabawy nie ma treningu. Kiedy patrzę na na naszą wspólną zabawę, widzę że obie strony mają z tego taką samą frajdę.


1011441_221226028028279_1428209165_n

5. Dopasowanie pracy do etapu rozwoju psa.
Trochę z przerażeniem patrzę ostatnio na filmiki ludzi, którzy mają szczeniaki. Nie widzę na nich szczeniaka, bo szczeniak to dziecko, które przede wszystkim ma być dzieckiem. 2.5 miesięczny szczeniak wykonujący komendy na odległość, zostający na ponad minutę w miejscu… Bardzo mi się to nie podoba. Po prostu uważam, że ten okres powinien być wykorzystany na zupełnie inne doświadczenia w życiu psa. Dopasowane do jego fizycznego ALE i emocjonalnego rozwoju. Wiem, że można nauczyć szczeniaka zostawania i omijania pachołka z odległości 30 metrów. Tylko po co. Dla mnie ważniejsze jest zbudowanie więzi z takim psem, rozbudzenie w nim ciekawości świata i zaangażowania w naszą pracę. Na konkretne ćwiczenia przyjdzie pora. Chcę, żeby ufał mi w każdej sytuacji, żeby chciał ze mną po prostu być. Chcę, żeby potrafił wybierać mnie w sytuacji rozproszeń ale nie dlatego, że tak mu każe ale dlatego, że ja jestem dla niego najważniejsza. Chce żeby potrafił się ze mną bawić i komunikować, wówczas nauka konkretnych ćwiczeń będzie tylko formalnością.

6. Masz wybór czyli nic na siłę.
Nie każdy musi być mistrzem obedience czy agility. Uważam, ze nawet gdy weźmiemy psa ze sportowej hodowli i okaże się, że nie nadaje się on do Obi to musimy się z tym pogodzić. Nie wyobrażam sobie abym zmuszała Gacka do obedience, nie odpowiada to zupełnie jego charakterowi, dużo większa frajdę sprawia mu agility. Dlatego pomimo, iż sama bardzo lubię obi to z Gackiem ćwiczę bardzo sporadycznie i na jego zasadach. Pies ma prawo do wyboru. Nie musi być maszynką pracującą na każde nasze żądanie. Nawet podczas najważniejszych zawodów może go boleć głowa, czy może mieć zły humor.
Czasami warto zadać sobie pytanie czy nasz pies naprawdę czerpie przyjemność z tego co i jak razem robimy. Czy chcielibyśmy pracować z taką osobą jak my sami? Odpowiedz musi być szczera, bo inaczej będziemy oszukiwać samych siebie i psa. Jeżeli tylko my jesteśmy stroną, która dobrze się bawi to może pora na jakieś zmiany?

941972_193663904117825_2080946856_n

7. It’s not how fast you can do it, it’s how slow you can do it correctly” Tom Martinez.
Uważam, że praca z psem to nie wyścig z czasem. Nie chcę z Gapą jak najszybciej, po łebkach przechodzić klasy w obi, żeby wreszcie dojść do trójki. Wydaje mi się, ze nie o to w tym wszystkim chodzi. Każdy etap pracy z psem, każda chwila jest dla mnie cenna. Uwielbiam skupiać się nad poszczególnymi elementami i je dopracowywać. Nie widzę powodu, żeby się spieszyć. Dojście z psem do 3 w obi, patrząc na Polskie warunki to nie jest jakiś niemożliwy wyczyn. Jednak zrobienie tego dobrze to już zupełnie inna historia. Pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. Braki w podstawach kiedyś wyjdą, powodując frustrację i uniemożliwiając dalszą pracę. Dlatego kiedy zaczynam psa uczyć jakiegoś zachowania, chcę to robić od początku do końca precyzyjnie i dobrze a co za tym idzie pomału.
Pracując z Gackiem nauczyłam się, że muszę wyjątkowo powoli przechodzić do kolejnych etapów nauki. Tylko wtedy mam pewność, że mój przekaz jest jasny i zrozumiały a dla Gacka nauka jest przyjemnością. Tak samo z Gunią, nie chcę spieszyć się w tropieniu. za każdym razem utrudniać jej ślady, żebym mogła się pochwalić się, że mój pies tropi 5 km.
Powoli nie znaczy gorzej.


8. Etyka.
To taka podstawa pracy w ogóle. Nie uderzę mojego psa, nie postawie go sytuacji w której sobie nie poradzi, nie zmuszę do niczego.  Oprócz takich fundamentalnych punktów, są rzeczy, których mojego psa nie będę uczyła. Ponieważ każde zachowanie, którego uczymy niesie za sobą jakieś konsekwencje.

 

Przede mną jeszcze bardzo długa droga, z czego niezmiernie się cieszę.. Ponieważ, uczymy się przez całe życie to jedyne co mogę to zacytować Sokratesa „wiem, że nic nie wiem”!

 

12186235_545135242304021_347496695017687346_o

  • Świetny wpis!
    Odniosę się tylko do punktu 5., bo ostatnio wyjątkowo dotyka mnie świadomość tego, jak wszyscy wszystko szybko chcemy. Mam wrażenie, że to presja Facebooka, YouTuve’a i w ogóle całego tego internegowego hype’u wokół psów, które poniecznie muszą być wirtualnymi gwiazdami. Prawie każdy, kto odbiera z hodowli „wymarzonego borderka” zakłada mu fanpage 5 minut po dotarciu z papisiem do domu, a najdalej tydzień później wrzuca film z milionem sztuczek. Trochę mnie to przeraża.

    • Dziękuję :)
      Chyba nawet wiem, o którym filmiku mówisz, presją internetu działa na niektórych bardzo źle.
      Niestety to dotyczy też psów sportowych. Wszystko ma być jak najszybciej. Pies ma być najlepszy. Tylko tochę zatraca się w wtedy to co jest najważniejsze.

      • Myślę, że ten filmik to tylko koniuszek góry lodowej, ale dobrze ilustruje zjawisko.

        • Klaudia Si

          Dlatego ja się ostatnio zaczęłam autentycznie zastanawiać co by było gdyby odcięto nam możliwość chwalenia się postępami psów. Kto faktycznie pracowałby z takim zapałem ;)
          Chyba też wiem o który filmik chodzi. Nie zagłębiam się w szczegóły, jednak mnie najbardziej uderzya w tym przypadku nieumiejętność przyjmowania krytyki. Smutne.
          Tekst bardzo dobry, sama pracuje w podobny sposób. I czasem się cieszę, że skończyłam z Tośką, a nie borderem, bo moje oczekiwania wobec niej nigdy nie zmaleja, ale automatycznie inni nie stawiają nam jakiś absurdalnych celów i ram czasowych ;)

  • Marika

    Mam psa ze schroniska od dosłownie kilku dni, wcześniej cała swoją wiedzę próbowałam nabyć poprzez informacje dostępne na stronach o ttb, blogach i innych. I naiwnie myślałam, że COŚ wiem. Moja droga się dopiero zaczyna ale już podświadomie boję się każdego błędu. Nie chcę, żeby mój pies ucierpiał na mojej ułomności. Pani blog bardzo mi się podoba. Szczególnie pod jednym względem, z każdego wpisu spływa na mnie taki spokój, że może dam radę.

    • Dziękuję i bardzo się cieszę, że blog się Pani podoba :)
      Uczymy się przez całe życie a błędy to część procesu uczenia się, nie trzeba się ich obawiać tylko wyciągać z nich wnioski. Pani psiak ma dużo szczęścia, że trafił na kogoś kto chce się rozwijać i zgłębiać swoją wiedzę :)