„Ludzie, którzy mają więcej niż dwa psy, należą do wyjątkowej grupy”

11084217_471799666304246_5589032178729170933_o

„Ludzie, którzy mają więcej niż dwa psy, należą do wyjątkowej grupy. Wiadomo, że dwa psy to dwa razy więcej pracy niż jeden, ale jeśli mamy trzy, to pracy jest tyle co przy siedmiu” Patricia McConnell

Należę do tej wyjątkowej grupy (szaleńców), którzy mają więcej niż dwa psy. Mam trzy a planuję czwartego (ale dopiero za trzy-cztery lata). Czy zgadzam się z powyższym cytatem? Oj tak! W 100%
Czy naprawdę jest tak duża różnica między dwoma a trzema psami? Czy powyżej dwóch to już nic się nie zmienia? Zmienia i to bardzo dużo. Postaram się Wam przybliżyć jak wygląda życie z Drużyną G i dlaczego uważam, że dwa a trzy psy to kolosalna różnica.

GGG-7057sm

Na początku był Gacek :) i było łatwo i przyjemnie. Jeden pies to prawie jakby go nie było. Cisza, spokój, trochę nudno. Gacek jest bardzo towarzyskim psem, więc zapadła decyzja o adopcji Gapcia. I muszę przyznać, że oprócz dwukrotnych kosztów utrzymania, niewiele się zmieniło. Oczywiście poświęcałam im dwa razy więcej czasu. Uważam, że każdy pies potrzebuje indywidualnych spacerów ze mną i czasu tylko we dwoje. Jednak to było po prostu dwa razy więcej pracy, na co byłam w pełni gotowa.


Potem przyszła Gunia :D i świat stanął na głowie. Dosłownie. Absolutnie nie żałuję, że mam trzy psy. Przecież myślę nawet o czwartym. Jednak nie ukrywam, że jest to lekkie szaleństwo. Czasu poświęcam im nie trzy razy więcej a siedem. Postęp był geometryczny! Na pewno ma na to wpływ mieszanka wybuchowa charakterów jakie mam w domu, dwa szalone teriery i jeden reaktywny mix amstaffa. Pewnie gdyby to były trzy otyłe bassety albo buldogi byłoby łatwiej.

gunia2

Nie jestem też typowym właścicielem i nie chcę być. Moje psy uprawiają sporty (każdy inny), chodzą codziennie na długie spacery, sześć razy w tygodniu ćwiczą fitness, raz w tygodniu jeżdżą na rehabilitację a poza tym wakacje zawsze spędzamy razem. Często przekładam ich komfort nad swój. Dlatego uważam, że trzy psy to już zabawa tylko dla pasjonata, który to po prostu kocha i chce się temu poświęcić.
Ponadto, nie zdecydowałabym się na tyle psów gdyby nie duży dom. Nie chodzi tu o ogród (bo akurat moje psy rzadko biegają po ogrodzie – są zbyt zmęczone spacerami i treningami) ale o przestrzeń do wypoczynku. Wydaje mi się, że w dużej mierze moje stado dogaduje się tak dobrze (nie ma między nim żadnej rywalizacji, mogą jeść jedną kość we trójkę) bo ma dużą przestrzeń osobistą. Każdy pies może przebywać w osobnym pomieszczeniu kiedy tylko chce. Psy nie muszą się mijać, przechodzić obok siebie, jeżeli nie mają na to ochoty. Mogą mieć święty spokój przez cały dzień, jeśli tylko tego potrzebują. Każdy ma swoje posłanka, klatki, kanapy, łóżka. Jak chcą śpią wszystkie w jednym miejscu, jak nie to każdy jest u siebie. Daje im to duży komfort psychiczny i sprzyja unikaniu konfliktów. Nie uważam, że to niemożliwe ale JA nie zdecydowałabym się na tyle psów, gdybym mieszkała w bardzo małym mieszkaniu.

Co najbardziej zmieniło się gdy zawitała u nas Gunia?

1. Ilość spacerów
Codziennie chodzę na dwa długie spacery. Jeden z chłopakami a drugi z Gu. I nie ma wyjątków. Każdemu z psów należy się porządny spacer. Wyprawa z całą trójką jest kiepskim pomysłem w naszym przypadku. Zdarzają się takie spacery ale tylko wtedy gdy idzie ze mną mój chłopak albo moja mama. W przeciwnym razie chodzę z towarzystwem osobno. Z Gunią dużo pracujemy ale Gacek i Gapa to teriery, które zaszczekają bez powodu, co dla Guni może okazać się ostrzeżeniem przed idącym 500 metrów od nas psem/ człowiekiem/ sarną etc. I cała praca idzie na marne. Do tego z Gunią potrzebuję jak najwięcej wyciszających momentów, gdzie jestem w stanie w 100% skupić się na niej. Mogę to zrobić tylko gdy jesteśmy same.
Z każdym z psów idę też na indywidualny spacer raz w tygodniu. Gacek i Gapa też potrzebują mnie tylko dla siebie.
Chcę aby moje psy miały kontakt z innymi psami, więc dodatkowo jeździmy na spacery ze znajomymi, oczywiście osobno :)

2. Reakcja łańcuchowa

Trzy psy to już stado. Nie wiem dlaczego ale te potworki uczą się od siebie tylko złych rzeczy. Skoro Gapcio szczeka na przychodzących gości (pracujemy nad tym ale to jego trauma z dzieciństwa) to na 100% reszta też przejmie jego nawyki. Dlatego tak ważne jest poświęcanie czasu każdemu z psów z osobna. Gacek nie lubi owczarków niemieckich, mogę się założyć, że na wspólnym spacerze Gapa też nie będzie ich lubił.
Udzielają im się emocje i bardzo często się naśladują. Jest to bardziej widoczne niż jak miałam dwa psy. Pozostała dwójka, prawie zawsze zareaguje tak jak pierwszy pies, który napotkał dany bodziec.
Ma to też swoje plusy; Gacek nie bał się huku, fajerwerków. Gapcio wziął przykład z Gacka, a Gunia z chłopaków. Jestem w 100% pewna, że gdyby któreś nagle, z jakiegoś powodu zaczęło obawiać się strzałów to cała reszta wzięłaby z niego przykład.

3. Wydatki
Trzy razy tyle co przy jednym psie. Czasami słyszę, że jeden a dwa psy, czy dwa a trzy, to to samo. Nie… To nie to samo. To trzy razy tyle badań kontrolnych krwi co roku, trzy razy tyle jedzenia, leków, zabawek, smyczy, szelek, obroży, wszelkich akcesoriów, wyjazdów na zawody i seminaria (za drugiego i trzeciego psa też się płaci :)) To czysta matematyka, trzy psy to trzy razy więcej wydanych pieniędzy.

292647_536055966429693_1241260162_n

4. Wyjazdy
Wyjazd z jednym czy nawet z dwoma psami to jeszcze jest całkiem realna sprawa. Wyjazd z trzema psami to hardcore. Samo umieszczenie ich w samochodzie – moje jeżdżą w klatce ale na długie podróże jest tam trochę za mało miejsca dla całej trójki. Dlatego Gacek jedzie z tyłu a Gapa z Gunią w klatce. Czyli bagażnik mam już zajęty, jedno siedzenie z tyłu też. Bagaże też trzeba gdzieś zmieścić. I tym sposobem z auta na pięć osób mam dwuosobowe i trzypsiowe.
Nie wyobrażam sobie podroży pociągiem czy komunikacją miejską z całą Drużyną G.
Trudniej znaleźć hotel, który zaakceptuje trzy psy. Wyjście do restauracji jest już logistyczną łamigłówką.

5. Miejsce
Zajmują trzy razy więcej miejsca, co ma znaczenia jak gdzieś wyjeżdżamy. W hotelu muszę mieć miejsce na trzy klatki, trzy miski. Jakbym chciała nagle wynająć mieszkanie to też musiałoby być większe, niż gdybym miała jednego psa.

6. Treningi
Jak każdy Wasz pies coś trenuje to zajmuje Wam to prawie cały czas wolny. Gunia i Gapa tropią, cała trójka chodzi rekreacyjnie na agility – i tu znowu nie pójdę z trójką na grupowe zajęcia, bo już sami tworzymy grupę. Gacek robi nose work i od niedawna rewirowanie. Gapa trenuje obedience i startuje w zawodach. Ćwiczymy fitness i amatorsko weight pulling.
Gapa trzy razy w tygodniu jeździ albo na halę albo na boisko, Gunię i Gacka staram się zabierać regularnie na boisko,  żeby poćwiczyć obi. Na tropinie musimy dojeżdżać raz lub dwa w tygodniu.
Domowy trening fitness to przy trzech psach około 45 minut do godziny. A spróbujcie poćwiczyć tylko z jednym… Wyrzuty sumienia i mina pozostałych nie dadzą Wam spokoju.
A i zapomniałabym, mój kurs trenerski pochłania masę czasu, bo muszę ćwiczyć ze wszystkimi psami.

1464898_612958792072743_1477617377_n7. Opieka
Znalezienie opieki do jednego psa to żaden problem, do dwóch już gorzej ale da się. Znalezienie opieki do trzech psów to wyczyn. Nawet jak koleżanka chętnie weźmie Wasze pieski na spacer, jak akurat jesteście chorzy, to wzięcie trzech pieseczków, na dwa spacery może ją już zniechęcić (poza Moniką z ObiFru Team <3).
Mam duży komfort, bo zarówno moja Mama jak i Michał (mój chłopak) potrafią obsługiwać Drużynę. Mogę im zostawić całą trójkę pod opieką i spokojnie wyjechać. Jednak gdyby nie oni, byłabym mocno uziemiona. Najczęściej podróżuję z psami ale są takie miejsca gdzie ich nie zabiorę – nawet ze względów bezpieczeństwa. Wówczas zaufani opiekunowie są na wagę złota.

8. Brak spokoju
Spokój nie istnieje :) Żartuję, istnieje po czterech godzinach spaceru, (dwie godziny Gunia i dwie godziny Gacek i Gapa), treningu i fitnessie. Wtedy mam spokój do wieczora… Moje psy w domu odpoczywają, nie szaleją, śpią. To nie jest przypadek. Mają na tyle dużo aktywności, że chcą odpocząć. Jednak wyrobiłam im pewne nawyki i jak jestem chora, to towarzystwo jest troszkę nadpobudliwe. Muszę się nieźle nakombinować atrakcjami w domu, żeby urozmaicić im czas i spożytkować energię.

9. Mam tylko dwie ręce! 
Opanowanie trzech psów to jest trudne zadanie. Szczególnie gdy jeden chce siku, drugi akurat musi powąchać coś po przeciwnej stronie a trzeci zobaczył kota. Nawet najgrzeczniejsze psy w stadzie działają na troszkę innych zasadach. Jak już pisałam są bardziej podatne na wpływy pozostałych i działają bardziej instynktownie. Fizyczne ich opanowanie w sytuacji podbramkowej jest trudne. Gunia jest bardzo silna, Gacek i Gapa energiczne. Odpowiednie ich uspokojenie wymaga dobrej strategii i opanowania pewnych zachowań do perfekcji. Dwa psy to dwie ręce i dwie smycze, trzy psy to dalej dwie ręce ale już trzy smycze. To sprawia kłopoty, bo smycze się ciągle plączą, a gdy nagle potrzebujesz ubrać trzeciemu psu kaganiec, utrzymując przy tym dwa pozostałe w pozycji obok, to może okazać się, że ewolucja zawaliła nie dając Ci trzeciej ręki.

10.Więcej miłości!
Trzy psy to nielimitowane pokłady miłości i atrakcji. Nigdy nie będziecie się nudzić z trzema futrami na pokładzie. Utrzymają Was w rewelacyjnej kondycji fizycznej i psychicznej. Wyciągną Was z największej chandry i nie pozwolą na smutki. Nawet gdy mam bardzo zły humor, wstaję rano lewą nogą, to jak tylko zobaczę trzy radosne pyski, gotowe na przygody dnia dzisiejszego, to od razu się uśmiecham i chce mi się żyć!
Przy trzech psach będziecie też dbali o zdrowie ;) chorowanie nie jest przewidziane w Waszym planie. Nie będziecie mieć na to zwyczajnie czasu :D

IMG_1790

  • PSIOLUBNI

    Mam obecnie dwa, kiedyś miałam cztery i wiem co to znaczy. Stado jest bardzo fajne, ale trzeba do perfekcji znać każdego psa z osobna i przewidywać jego reakcje trzy kroki przed samym psem. Innaczej, jeśli jeden pies popadnie w „shizę” to pozostałe pójdą w ślad za nim…
    Nawet teraz, gdy chodzę na spacery z dwoma psami, są takie sytuacje kiedy trudno mi nad nimi zapanować. Nero (cielę 40 kg) jest agresywny w stosunku do innych psów, więc czasem ma chęć „wyrwać” do innego samotnie plączącego się burka. Niko całe szczęście jest jak najbradziej pro psi, więc zostaje mi do opanowania tylko Nero… Mimo wszystko to nie lada wyczyn.
    Dlatego, aby było mi łatwiej, kupiłam pas do dogtrekkingu i Niko chodzi (w miejscach publicznych) w taki sposób a Nero na tradycyjnej smyczy…
    Jeśli chcesz zdradzić o jakim kolejnym futrzaku myślisz, to z chęcią poczytam :)

    • Znajomość każdego psa przy ich większej ilości jest niezbędna. Inaczej zapanuje chaos :).
      U nas pas się nie sprawdził, wszystko plątało się jeszcze bardziej.
      Kolejny futrzak :) ahhh to na razie odległa kwestia. Na pewno będzie to adoptowany mix Gacko Gapciowy lub Guniowy. Pewnie powstanie post o moich planach :)

  • Masz rację, że te łobuzy uczą się od siebie złych nawyków, ale trzeba przyznać, że czasem także dobrych, choć tych jest mniej ;) Każdy pies ma inne problemy Fenka i Morenę już przepracowałyśmy, teraz najwięcej czasu poświęcamy Santi która jest bardzo niepewnym psem i przywracamy jej wiarę w siebie :)

  • Marta Rosy

    Wspaniały artykuł!! Próbowaliśmy adopcji 3. JRT, mamy ju 2 w domu i kotkę. Mieliśmy mało czasu a w domu był straszny jazgot, na spacerach jeśli psy szły , było ok, jeśli jednak przystanek ósmy i zaczęły się nudzić, nowa sunia chciała się bawić, niestety nasza jej zachęcające szczekanie do zabawy odbiera jako atak. Bez kagance walka murowana. Jestem zalamana, bo nie wyszło nam, przy małym dziecku i głównym domowniku (Maz,) w pracy cały dzień wyglądało to bardzo kiepsko. Jak Pani myśli, czy jest szansa? Próbowaliśmy juz 2 razy? Może zatrudnić specjalistę? I co z kotem,? Sunia jest cudowna, nie lubię się poddawać, jak to zrpboc? Wynajęcia my mały domek, niestety ( znowu) ściany cienkie jak papier, a to tarasowiEC. .. maleńki ogródek. .. jest szansa? ?

  • Kasia Sikora

    Oj tak… mam cztery psy, cztery rozne charaktery i potrzeby.