Poskramianie A(Guni)

25937665015_19997a7dac_o

Po jednym z pierwszym artykułów na blogu, kilka osób pytało mnie jak pracuję z Gunią. W tym wpisie postaram się Wam przybliżyć jak radzimy sobie z jej lękami, co robię gdy Gunia prezentuje zachowania agresywne, jak pracujemy nad pewności siebie i poprawą naszych relacji. Nie jest to żaden opis terapii behawioralnej, psychologicznej, tylko kilka punktów, w których opisuję jak pracujemy. Każdy pies jest inny, nie udzielam porady przez bloga i nie pokażę Wam magicznej, internetowej metody co zrobić z agresywnym psem.

1. Przenoszenie agresji.
Początkowo był to bardzo duży problem. W najgorszym etapie Guni
a automatycznie reagowała na bodziec, gryząc co popadnie, czyli najczęściej moją rękę. Nie ukrywam, że było to dość bolesne i niebezpieczne. Oczywiście sprawę załatwiał tymczasowo kaganiec ale gdy akurat go nie miała, bo zupełnie nie spodziewałam się w danym miejscu bodźca, to musiałam znaleźć inne wyjście. Poza tym kaganiec jest tylko narzędziem zapobiegawczym, nie dociera do sedna problemu i go nie zmieni. Jej przenoszenie agresji to był efekt braku umiejętności radzenia sobie z emocjami, to był niekontrolowany wybuch. Gdyby była w tym samym momencie przywiązana do nogi od stołu, to zachowałaby się tak samo.
Świetnym rozwiązaniem okazało się noszenie ze sobą szarpaka. Teraz czekam na smycz od RAUK
I, z wbudowanym futerkiem, żeby nigdy nie zapominać o zabawce na spacer.
Gdy tylko pojawił się bodziec i Gunia chciała przenieść agresję, od razu pod jej nosem lądował szarpak. Natychmiast też zachęcałam do zabawy, wręcz prowokowałam, żeby dała upust emocjom, szarpiąc się ze mną. Bardzo szybko zmieniło się to w zabawę, a czas potrzebny na wyładowanie złych emocji zaczął się skracać. Od dłuższego czasu Gunia nie przenosi agresji. Ja jednak zawsze noszę szarpak i gdy tylko widzę, ze trudny bodziec będzie na tyle blisko, że mógłby spowodować jej reakcje, to od razu proponu zabawę.

12016437_1037230149629996_1587038433_n



2. Chodzenie na smyczy 
Smycz jest u nas wentylem bezpieczeństwa. Na smyczy nie ma zabaw ani podchodzenia do psów czy głaskania przez obcych ludzi. Smycz jest miejscem świętym. Gunia musi być pewna, że na smyczy nic jej nie grozi. Dzięki temu, gdy jest
na smyczy to jest pewniejsza siebie bo ma świadomość, że to ja jestem odpowiedzialna i ja przejmuję kontrolę.
Do tego
dochodzi umiejętność chodzenia na smyczy, gdy pojawiają się trudne bodźce. Szybkie i płynne przechodzenie z jednej strony na drugą, bez ciągnięcia Guni jak worka ziemniaków. Zwroty, szybkie siady, kontakt wzrokowy; to są bardzo przydane umiejętności gdy nagle znajdziemy się w bardzo bliskiej odległości od psa lub dziwnego człowieka. To jest strategia radzenia sobie, którą trzeba wyćwiczyć w sytuacjach neutralnych żeby w razie komplikacji i tak zadziałała. Ona nie rozwiązuje problemu ale pomaga wyjść z opresji bo pies ma pewne zachowania wyuczone mechanicznie.

385287_10201335055642504_99650127_n (1)

 

3. Targety dłoni
Bardzo przydatne jako nagroda, gdy akurat nie mam smaczków. U Guni targety ręki zostały tak silnie wzmocnione, że stały się zabawą sama w sobie. Często zamiast smaczka bawimy się w gonitwę za dłonią. Pomaga nam to t minąć psa czy konia, bo Gunia skupia się na zabawie. Polecam każdemu :)

 

4. Przywołanie
„Must have” każdego psa. Nie tylko tego reaktywnego. Mamy kiła przywołań:

Gunia” – bardzo luźne, nieformalne
Do mnie” – kiedyś miało być awaryjnym ale przez brak konsekwencji i nadużycia stało się takim podstawowym przywołaniem.
Wracaj” – awaryjne, stosowane w sytuacjach wyjątkowych.
Psa reaktywnego, agresywnego (tak naprawdę każdego) mamy obowiązek kontrolować. Jesteśmy za niego odpowiedzialni i nie możemy dopuścić do sytuacji, w której narazilibyśmy innego psa czy człowieka. Jeżeli nie mam pewności, że odwołam psa to go po prostu nie spuszczam ze smyczy. AMEN


11834807_515846048566274_8125852751867435232_o

 

5. Odpowiednie dobieranie bodźców
Czyli nie ładuję Gu w zbyt trudne sytuacje. Jeżeli chcę pracować nad czymś konkretnym, to tak aranżuję sytuacje żeby kończyły się sukcesem. Umiem już dobrze czytać jej zachowanie, wiem kiedy się boi, kiedy jest jej zbyt
ciężko. Staram się unikać sytuacji, które mogłyby skończyć się wybuchem u Guni. Tak manewruję sytuacją, żeby Gu odniosła sukces i czegoś się nauczyła. Jeżeli przekroczę jej granicę, to zamiast pozytywnych doświadczeń i kroku do przodu, będę miała szczekającego i skaczącego psa. Zdolność kontroli emocji w obliczu bodźca jest umiejętnością, której trzeba psa nauczyć. A to tego potrzebny jest spokojny umysł.

6. Zabawa z ludźmi
 Staram się ostatnio żeby Gunia szarpała się zabawką czy bawiła z moimi znajomymi. To zaciera granice miedzy obcym a swoim człowiekiem, pozwala na chwilę relaksu w bezpośrednim kontakcie. Sprawia, że Gunia zaczyna postrzegać ludzi jako kompanów do zabawy. Karmienie smaczkami nie jest w stanie tego zastąpić. Zabawa uruchamia pozytywne emocje i daje możliwość rozluźnienia.
U nas najlepiej sprawdza się tu długi szarpak (futerko, na długiej taśmie), który pozwala na zachowanie dystansu, zwłaszcza na początku. Szarpanie, nie powinno być tylko przeciąganiem się i mechanicznym wyrywaniem Guni zabawki. To ma być wspólne szaleństwo, gdzie razy wygrywa pies a raz człowiek. Najbardziej lubię jak ludzie (i ja sama) biegają
równolegle z Gu, przeciągając się zabawką. Wymiany zabawek, aportowanie (ale zupełnie nieformalne) to rewelacyjne sposoby na przełamanie jej lęku do obcych.

485627_10201340789825855_1273528485_n
7. Tropienie
Magiczna aktywność, o której mogę pisać tylko w superlatywach. Tropienie wzmacnia pewność siebie, przełamuje lęki, zacieśnia więź z przewodnikiem a przede wszystkim pokazuje Guni, że człowiek na końcu śladu to synonim wielkiej nagrody. Dla Gu pozoranci to jakiś inny gatunek człowieka. Potrafi obcego mężczyznę wycałować i wskoczyć mu w ramiona. W przeciwieństwie do Gapcia, który tropi dla jedzenia Gunia lubi znajdować ludzi. Cieszy się z samego kontaktu z pozorantem. Z czystym sercem mogę polecić każdemu taką aktywność z psem.

 


1425400_248085278697518_473991706_o



8. Psi kumple
Pies to bardzo socjalne zwierzę dlatego kumple z tego samego gatunku są mu bardzo potrzebni. To absolutnie nie oznacza dowolnego biegania w stadzie psów, szaleńczego znęcania się nad jednym z towarzyszy albo wycieczek do parku dla psów.
Gunia ma duży problem z obcymi psami. Dzięki temu, że dobrze ją znam mogę tak dobrać towarzyszy zabawy, żeby oba psy czerpały z tych spotkań frajdę i żaden nie ucierpiał. Nie puszczam Gu do psów, których nie znam. Już dawno zrozumiałam, ze pies tak jak człowiek nie musi kochać każdego. Umiejętność wybierania kumpli jest bardzo ważna, dzięki niej Gunia hasa regularnie z pieseczkami. Ponadto, uczy się ze interakcje są pozytywne i ma coraz więcej przyjemnych doświadczeń. Gdybym, wrzuciła ją w sytuację z psem, z którym wiem, z góry że by się nie dogadała, nie osiągnęłabym nic. Co gorsza mogłabym mocno zaszkodzić, bo każdy atak czy pogryzienie jest ciężkim doświadczeniem dla psa.
Jakie psy wybieram? Pewne siebie, silne ale nie reaktywne, takie, które wytrzymają przy pierwszym spotkaniu grożące sygnały Guni. Zdecydowanie samce, najlepiej nie kastrowane (ale to nie jest regułą).

12528548_1018659661537876_1458837781_o


9. Konsekwencja
Przy psie agresywnym, do tego mieszanki ras dość upartych, muszę być asertywna. Asertywna nie agresywna. Gunia jest uparta jak osioł. Jeżeli czegoś nie może zrobić, to na pewno będzie próbowała jeszcze 100 razy. Czasami wydaje mi się, że ona mówi „mhm, a teraz? Też nie… OK, a teraz?” I tak w kółko. Jeżeli raz jej pozwolę to znaczy, że można już zawsze. Dlatego Gunia musi znać znaczenie słowa „nie” (bądź jakiegokolwiek innego słowa, wskazującego, że nie chcę żeby tak się zachowywała). Dotyczy to przede wszystkim sytuacji w domu czy szaleństw z Gackiem. U nas słowo klucz to „koniec”, które oznacza: „przestań robić to co robisz, pora na przerwę”. I „koniec” musi być wyegzekwowany. Jeżeli szalejąc z Gackiem zbytnio się nakręci i nie zareaguje, to po prostu spokojnie podchodzę i przerywam zabawę, dając psom coś innego w zamian. Kiedy kopie dziury na spacerze, a musimy już iść, to w przypadku gdy nie zareaguje na słowo, podchodzę i zabieram ją. ” Koniec” nie jest, w żadnym stopniu negatywnie nacechowanym słowem. To neutralne działanie, przerywające dane zachowanie.


10. Ćwiczenia na wyciszanie
Kongi, klatka, mata wyciszająca i głaskanie. To chyba takie podstawowe elementy, których używamy do wyciszania. W klatce Gunia pięknie odpoczywa. Kong czy gryzak pomaga na rozładowanie stresu. Mata wyciszająca pozwala na przeniesie miejsca, kojarzącego się z relaksem poza dom. Głaskanie
świetnie wpływa na uspokojenie emocji. Dlatego często na spacerze po prostu siadamy obok siebie, żeby w spokoju nacieszyć się otaczającą nas przyrodą.

tgyjuy
Oczywiście, czasami coś pójdzie nie po naszej myśli i Gunia przekroczy swoją barierę kontroli emocji. Zacznie szczekać i warczeć. Wtedy po prostu odchodzę od danego bodźca i zastanawiam się co poszło nie tak. To nie koniec świata tylko lekcja na przyszłość. Wszystkie rzeczy, które z Gunia robię sprawiły, ze mamy ze sobą bardzo silną więź. Z dnia na dzień widzę jakie robimy postępy. Obie, ponieważ praca z psem to praca zespołowa. „Poskramianie” Guni stało się w dużej mierze poskramianiem A(Guni) czyli nauką kontroli własnych emocji i cierpliwości. Obie stałyśmy się dla siebie jednocześnie nauczycielami i uczniami.

  • PSIOLUBNI

    Grautuluję bardzo głębokiej więzi, którą stworzyłyście między sobą. Ja też mam dwa bardzo uparte psy, w tym jednego psa z problemami. O ile Niko jest tylko uparty i na tym wszystko się kończy, o tyle Nero to petarda nie do opanowania. Gdybym mieszkała sama, pewnie byłoby mi łatwiej go zrozumieć i nauczyć go pewnych zachowań. Niestety (albo i stety) dzielę dom jeszcze z innymi domownikami, którzy najzwyczajniej w świecie „olewają” to co ja do nich mówię i każde złe zachowanie Nera kwitują śmiechem i radością – jakby było z czego.
    Gunia wydaje się bardzo fajnym psem, mimo swoich problemów. Widać że razem bardzo dobrze się dogadujecie i łączy was nić porozumienia.
    Pozdrawiam :)

    • Takie psy jak Twój Nero i moja Gunia uczą pokory i cierpliwości :) Gunia to cudowny psiak tylko trzeba znać jej instrukcję obsługi :)

  • Marika

    Pani więź z drużyną i zrozumienie jej jest dla mnie niesamowite. Mogłaby Pani podpowiedzieć mi co i gdzie zacząć czytać o tropieniu? Mam prawie 10 letniego adopciaka, ale może i jego dałoby się tym zarazić? :)

    • Dziękuję za miłe słowa :) Proszę napisać skąd Pani jest? Może akurat w okolicy jest jakaś grupa tropiąca, która pomogłaby wprowadzić w świat tropienia :)

      • Marika

        Z Częstochowy. Byłoby super jakby taka grupa się znalazła, albo chociaż ktoś życzliwy który pokaże i wytłumaczy. Mój dziadek jak na swoje 10 lat jest dość żywiołowym chłopakiem :)