Carpe diem!

oczy

Czy to na pewno Twój pies?
Czy jesteś pewien, że pracujesz z psem, którego masz? Czy może z psem, którego chciałbyś mieć. A może to pies, którego ma Twój trener, koleżanka czy konkurent na zawodach? A może to Twój pies ale sprzed dwóch lat, kiedy był zupełnie inny?
Czy układając plan treningowy i wybierając metody jego realizacji, robisz to z myślą o psie, który stoi przed Tobą. To bardzo ważne pytania bo często zapominamy, że nie ma uniwersalnych metod treningowych, i każda nawet najlepsza musi być dopasowana do danego psa.

Carpe diem
Warto czasami się zatrzymać i zastanowić jakim psem jest nasz pies. Czy nie patrzymy na niego przez pryzmat wydarzeń z przeszłości lub naszych oczekiwań?
Przez długi czas patrzyłam i trenowałam Gapcia, który do mnie trafił. Czyli psa lękowego, nie bedącego wielkim fanem pracy. Do tego psa, który nie bawi się zabawkami, bo był kiedyś bity za ich zabieranie. Dlatego bardzo długo nie wprowadzałam zabawek jako nagrody, bo przecież Gapa ich nie lubi. Pracowałam nad nimi osobno, ale ciagle z tylu głowy miałam zakodowaną jego niechęć do zabawek.
Do tego Gapcio to przecież pies, który się blokuje i zacina. To prawda, tak było. Jednak odkąd zmieniłam w naszej pracy prawie wszystko, Gapcio też się zmienił. Nie jest już tym samym psem. Dopiero gdy spojrzałam na niego z boku, przeanalizowałam obecne cechy charakteru, mocne i słabe strony zrozumiałam, że mam przed sobą całkiem innego psa, niż ten z którym zaczynałam.
Przez to nasze treningi były często spokojne, skoncentrowane przede wszystkim na ćwiczeniach na myślenie, z pominięciem energii i szaleństwa – „bo Gapa to typ filozofa, który robi wszystko wolno i najpierw trzy razy się zastanowi”. Tylko, że Gapa już dawno się zmienił, a ja tego nie zauważyłam.
Dlatego teraz bardzo skrupulatnie staram się analizować nasze postępy, co jakiś czas sprawdzając czy pomysły i metody pracy, które wybrałam są nadal aktualne.
Obecny Gapa uwielbia energiczne ćwiczenia i treningi, jest szybki i dynamiczny. W niczym nie przypomina już tego psa, którym był kiedyś.
Tak samo było z Gunią i Gackiem. Z Gu bardzo długo trzymałam się jej agresji (ona jest tam dalej ale nie w takim wymiarze jak na początku) i wszystko analizowałam przez jej pryzmat. Każdego pozoranta na tropieniu ostrzegałam przed agresją, bałam się zrobić wiele rzeczy bo Gu ma problem. Przesłoniło mi to moment, w którym zaczęła się zmieniać, spóźniłam się i jeszcze przez wiele miesięcy nie zmieniłam nic w metodach naszej wspólnej pracy.
Gacek miał duże problemy z koncentracją, emocjami i nerwami. Cieżko było mu się skupić podczas sesji treningowych. Szybko się frustrował i tracił motywację do pracy. Nasze treningi stały przez to w miejscu przez ponad rok bo uparcie trzymałam się obrazu Gacka z którym zaczynałam pracę!
1149256_596500477067859_282522778_o

Pies idealny
Czasami patrzymy na naszego psa przez pryzmat tego jakim byśmy chcieli żeby był. Mamy swoje wyobrażenie o idealny psie i na siłę dążymy do tego wzoru. Często po drodze zapominając, że nasz przyjaciel jest zupełnie inny. Nie możemy oczekiwać, że nasz pies wpasuje się w schemat planu treningowo, który zobaczyliśmy na seminarium czy u znajomego. To, że jakaś metoda działała u 20 psów to nie znaczy, że będzie działała u naszego. Musimy mieć świadomość, że Nasze wyobrażenie o psie idealnym, może nie być zgodne z rzeczywistością. Ambicja do szybkich startów może pchać Nas do nakładania zbyt dużej presji na psa, który nie jest jeszcze na nią gotowy. Plan wymaga ciągłych aktualizacji i szybko może się okazać, że przyjęte założenia nie są realne. Jednak żeby to zauważyć musimy w pierwszej kolejności patrzeć na naszego kudłatego, a dopiero pózniej na wypełnianie punktów planu, w zaplanowanym czasie.

Efekt samospełniającej się przepowiedni
Od dłuższego czasu regularnie sprawdzam czy parametry w naszym treningu są dalej aktualne. Czy sposób nagradzania, zabawy, długość sesji są odpowiednie do obecnego etapu, na którym jest mój pies.
Tak samo jak my psy dorastają, zmieniają się pod wpływem rożnych doświadczeń. Nie możemy zapominać o tym jak psa zmienia relacja z właścicielem. Nie dotyczy to tylko psiaków po przejściach ze schroniska. Szczeniak z dobrej hodowli, który trafił do Nas w wieku 8 tygodni, będzie zupełnie innym psem z innymi potrzebami na każdym etapie swojego życia.

Zatrzymaj się na chwile i spójrz na swojego psa. Pomyśl o tym jakie ma mocne strony i w czym jest dobry. Zastanów się czy pracując z nim bierzesz pod uwagę te punkty? Czy potrafisz dopasować trening tak aby Twój pies czerpał z niego frajdę i jednocześnie odnosił sukces?
Jeżeli Twój pies to typ myśliciela, który nie jest mocny w ćwiczeniach dynamicznych, to zastanów się czy taki jest rzeczywiście, czy może sposób w jaki trenujecie to powoduje. Jeżeli stale masz w głowie, że i tak nie wykrzesasz z niego energii, to może robisz wszystko żeby tak właśnie było. To efekt samospełniającej się przepowiedni.

„Nie rozpamiętuj przeszłości, nie marz o przyszłości, skoncentruj się na chwili obecnej” – Budda
Bierz przykład ze swojego psa, dla którego liczy się tu i teraz. Zanim odpowiesz na pytanie „jaki jest Twój pies” zastanów się czy na pewno mówisz o psie, który stoi przed Tobą w tej chwili.

12525235_1137951276256107_3687501746614754043_o

 

  • PSIOLUBNI

    Ten wpis jest idealny. Doskonale wpisuje się w to, co przechodziłam jakiś czas temu. Cały czas uczę się spoglądać na moje psy w chwili obecnej i z perspektywy w jakiej obecnie się znajdują a nie z różnych stron, które z chwilą obecną nie mają nic wspólnego. Nigdy bym nie pomyślała że jest to tak potwornie trudne zadanie, nie zatrzymywać się, nie uciekać od faktów, tylko płynąć razem z psim postępem. :)